Toksyczna moda

tkanina dżinsowa przeszyta czerwoną nicią
Toksyczna moda
Przerób-My
Przerób-My

Moda to ryzyko i odpowiedzialność

 

Czy to możliwe, żeby przemysł tekstylny był drugą po petrochemii branżą najbardziej szkodliwą dla środowiska? Produkcja odzieży pozostawia olbrzymi ślad węglowy, zużywając energię, wodę i powodując emisję gazów w trakcie całego procesu – od uprawy surowca przez farbowanie tkanin i szycie odzieży aż do jej transportu i sprzedaży w sklepach. Biznes modowy rocznie emituje aż 1,7 miliardów ton CO2 i zużywa 79 miliardów m3 wody. Przykład? Do wyprodukowania jednego bawełnianego T-shirtu trzeba zużyć prawie 2700 litrów wody. Mało? To tyle wody, ile jedna osoba wypija przez 3 lata! Co więcej, o fasonie, kolorze i fakturze koszulki decyduje 100 ml toksycznych chemikaliów. Już sama uprawa bawełny mocno nadwyręża planetę – największym „grzechem” są pestycydy i środki owadobójcze stosowane masowo w celu zwiększenia wydajności pól. Nie bez znaczenia pozostaje także ślad węglowy generowany przez odległość docelowej sprzedaży bawełny od miejsca jej uprawy. W ten sposób koszt środowiskowy wyprodukowania T-shirtu rośnie do ogromnych rozmiarów.

wnętrze fabryki tkanin

A teraz coś z własnego podwórka co pozwoli nam poczuć, że nie tylko uprawa surowca, produkcja ubrań i ich transport jest problemem dla środowiska, ale również użytkowanie przez konsumenta. Jeden sześciokilogramowy ładunek prania z ubraniami może uwolnić do ścieków setki tysięcy mikrowłókien o długości mniejszej niż 5 milimetrów. W konsekwencji docierają one do oceanu i tam zwiększają zanieczyszczenie mikroplastyczne, które gromadzi się w łańcuchu pokarmowym zwierząt morskich. Obecnie włókna plastikowe można znaleźć w osadach otaczających plaże, w gajach namorzynowych, a nawet w lodzie arktycznym. Ot taka niechlubna osobista pamiątka.

Czy to oznacza, że wpadliśmy już w bezrefleksyjny pęd za modą, nakręcony przez wygórowane potrzeby? Codziennie ulegamy zachętom krzyczącym z każdego medium, prześcigamy się w epatowaniu wizerunkiem na portalach społecznościowych, tworzymy sobie fikcyjną strefę komfortu i zakupami poprawiamy swój algorytm samopoczucia. Problem zaogniamy wybierając wzorzec typu fast fashion, który polega na kupowaniu tanich ubrań o słabej jakości, produkowanych w krajach o niskich kosztach wytwórczych. To powoduje, że nawet osoby o skromniejszych dochodach mogą pozwolić sobie na zakup znacznie większej ilości ubrań, niż wynika to z ich faktycznych potrzeb. Czy można temu zaradzić? Idealną sytuacją jest minimalistyczne podejście do zakupów, wtedy kupowalibyśmy tylko rzeczy niezbędne. Innym wyjściem jest kierowanie się jakością, czyli kupowanie ubrań z certyfikatami bio/eko lub uszytych z tkanin pochodzących z recyklingu.

Na przykład certyfikatem Oeko-Tex Standard 100 oznaczane są tylko tekstylia godne zaufania. Kolejny ważny punkt na naszej liście dobrych nawyków to wybór tkanin przyjaznych środowisku mimo wyższej ceny, których produkcja jest znacznie mniej obciążająca dla środowiska. Tu warto „zareklamować” len i konopie, które nie tylko dają trwałość, ale ich uprawa nie wymaga stosowania środków grzybo- i chwastoochronnych, a transport pozostawia krótki ślad węglowy ze względu na krajową dostępność. Przy okazji zakupów warto porzucić modowe trendy kolorystyczne, zrezygnować z jaskrawości ubrań i przestawić się na tonację Ziemi, bo mocniej nasycona barwa oznacza dłuższy i bardziej toksyczny dla środowiska proces farbowania tkaniny. Dla zdrowia planety można też dzielić się ubraniami, wymieniać podczas swapów ciuchowych, czy kupować z drugiej ręki. W second handach można znaleźć niezwykłe perełki tekstylne, których sieciówki mogą tylko pozazdrościć. Można również przyłączyć się do ogólnopolskiej akcji „Wymiana Ciepła“ i zostawić w prowizorycznej szafie jesienno-zimowe ubrania, z których skorzystają potrzebujący.

Jak jeszcze możemy walczyć ze środowiskowymi skutkami mody? Okazuje się, że znaczna część tekstyliów i odzieży nadaje się do recyklingu, czyli przetworzenia i ponownego wykorzystania. Zatem, zamiast przykładać rękę do tego, że co sekundę na wysypisko trafia śmieciarka pełna ubrań, warto poddać je recyklingowi. Odzież można przekazać tam, gdzie zostanie ona przerobiona w sposób przemysłowy na czyściwo stosowane w budownictwie czy motoryzacji, na wykładziny do stołów bilardowych, na paliwa alternatywne, czy zostanie wykorzystana do produkcji kompozytu będącego alternatywą dla drewna. A jeśli wyzwolimy w sobie pokłady kreatywności, to możemy podjąć wyzwanie w domowym zaciszu i ze zniszczonych swetrów wykonać dywan do salonu, ścinki dżinsowe przerobić na okładki książkowe, z plandeki samochodowej uszyć torbę i z kolorowych materiałów poszewki na poduszki, z nylonowych rajstop wypleść wycieraczkę, a płaszcz wykorzystać jako obicie na stary mebel. Pomysłów na odzieżowy DIY jest wiele, a ogranicza nas tylko wyobraźnia. To czy tekstylny rozsądek stanie się naszą dewizą zakupową zależy wyłącznie od nas samych, od naszej odpowiedzialności ekologicznej, świadomości ekonomicznej i … sumienia! Warto włączyć ekomyślenie, bo ubrania zdecydowanie szybciej się nam znudzą niż przyroda.

Udostępnij nas na:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp

Sprawdź, co jeszcze dla Ciebie przygotowaliśmy...

Skip to content